Barbra Streisand: Głos Zmagania o Demokrację

Stała w obronie wartości demokracji w wieku 81 lat
Barbra Streisand, legenda muzyki i kina, wciąż pozostaje jednym z najpotężniejszych głosów amerykańskiej kultury. W wieku 81 lat kontynuuje swoje zaangażowanie w obronę demokratycznych wartości, wykorzystując swój wpływ i sławę do wyrażania stanowczych poglądów na temat zagrożeń, które mogą zniszczyć te fundamenty. Niedawno celem jej krytyki stał się były prezydent Donald Trump, który, według Streisand, stanowi zagrożenie dla przyszłości USA, jeśli powróci do władzy w 2024 roku.

Otwarte wyrażanie sprzeciwu wobec Trumpa
Barbra Streisand od zawsze była zaangażowana w politykę, wspierając Demokratów i angażując się w zbieranie funduszy na ich rzecz. Nie kryje swojej negatywnej opinii na temat Donalda Trumpa, nazywając go “ignorantem” i “szkodliwym”. Artystka wielokrotnie krytykowała go, określając mianem „Naczelnym kłamcą” oraz „Naczelnym obmacywaczem”. W jednym z wywiadów dla Stephena Colberta wyraziła swój ból i frustrację, mówiąc: „Nie mogę mieszkać w tym kraju, jeśli on zostanie prezydentem”. To nie pierwszy raz, kiedy Streisand wyrażała swoje oburzenie. Po wyborach Trumpa w 2016 roku publicznie zapowiedziała, że rozważy przeprowadzkę z USA, żartując, że „Ameryka była wspaniała, zanim zostałeś wybrany”.
Frustracja wyrażona w muzyce
Frustracja Streisand wobec prezydentury Trumpa znalazła wyraz w jej 36. albumie, zatytułowanym „Walls” (2018). Album ten jest manifestem przeciwko polityce Trumpa, pełnym emocjonalnych i krytycznych tekstów, takich jak w utworze „Don’t Lie to Me”. Streisand tłumaczy, że napotkane trudności, kłamstwa i manipulacje w amerykańskiej polityce stały się dla niej inspiracją do tworzenia muzyki, która miała stanowić odpowiedź na to, co uważała za nieakceptowalne w rządach prezydenta.

Rola artystów w społeczeństwie
W swoich wspomnieniach, „My Name is Barbra”, Streisand zastanawia się nad tym, jak artyści pełnią rolę sumienia narodowego. Przekonuje, że to właśnie sztuka, a nie polityka, jest tym, co może obnażyć prawdę o społeczeństwie. Dla Streisand artystka jest „wrogiem tyranów i dyktatorów”, a jej zadaniem jest rzucanie wyzwań wobec władzy, która łamie zasady demokracji.
Decyzja: Zostać i walczyć
Po wyborach w 2016 roku, mimo obietnic wielu celebrytów o wyjeździe z USA, Streisand, podobnie jak inni, musiała podjąć decyzję: pozostać w kraju i walczyć, czy wyjechać? Niektórzy z jej kolegów po fachu, jak George Lopez czy Jon Stewart, żartowali o wyjeździe na inne planety, jednak inni, jak Chelsea Handler, zrozumieli, że ich platformy mają większe znaczenie niż kiedykolwiek wcześniej w obliczu podziałów, które rozdzierają kraj.
W nadziei na zmianę: Joe Biden
Po czterech latach trudnej prezydentury Trumpa, Streisand zaczęła dostrzegać nadzieję w nowym prezydencie Joe Bidensie. Podziwia jego współczucie i uczciwość, wierząc, że USA pod jego przewodnictwem zaczynają odzyskiwać właściwy kurs. Jednak artystka wciąż niepokoi się o przyszłość, bojąc się powrotu Trumpa do władzy. Streisand nie ukrywa, że nie chce żyć w kraju, którym rządzi osoba, którą uważa za niekompetentną i szkodliwą.
Nowa Ameryka: Zwycięstwo prawdy
Na zakończenie Streisand wyraża swoją wizję nowej Ameryki, wolnej od nienawiści, obmowy i brutalności, gdzie przywrócona zostanie wartość prawdy. Wierzy, że tylko wtedy Ameryka może ponownie stać się prawdziwie wielka.