Ręce Evelyn drżały, gdy rozpakowywała pierwszy list, a jej serce biło mocno, jak nigdy od lat. Atrament na kartkach wyblakł, ale emocje zawarte w słowach Jamesa były wciąż żywe

Ręce Evelyn drżały, gdy rozpakowywała pierwszy list, a jej serce biło mocno, jak nigdy od lat. Atrament na kartkach wyblakł, ale emocje zawarte w słowach Jamesa były wciąż żywe

„Moja ukochana Evelyn”, zaczynał list, „Nigdy nie chciałem cię opuścić, ale twój ojciec nie zostawił mi wyboru. Powiedział mi, że jeśli zostanę, zrujnuję nie tylko swoje życie, ale i twoje. Zniszczy moją karierę i sprawi, że poniesiesz konsekwencje moich decyzji. Nie mogłem znieść myśli, że to ja cię skrzywdzę. Odszedłem nie dlatego, że cię nie kochałem, ale dlatego, że kochałem cię zbyt mocno, by zostać”.

Łzy napłynęły do oczu Evelyn, gdy czytała kolejne listy. James opisywał swoje trudności, próby zbudowania życia bez niej i miłość, która nigdy nie wygasła. Przez lata starał się z nią skontaktować, ale jej ojciec skutecznie blokował każdą próbę. Kiedy dotarła do ostatniego listu, Evelyn cicho szlochała. Był napisany zaledwie miesiąc przed śmiercią Harolda, dziesięć lat temu.

„Moje życie było pełne żalu, Evelyn, ale największym żalem było odejście od ciebie. Mam tylko nadzieję, że pewnego dnia poznasz prawdę i zrozumiesz, że nigdy nie przestałem cię kochać”.

Evelyn oparła się na krześle, a jej myśli krążyły w chaosie. Mężczyzna, którego uważała za tchórza, w rzeczywistości był ofiarą manipulacji jej ojca.

Nowa determinacja zapuściła korzenie w jej sercu. Nie było za późno, by szukać odpowiedzi, a może nawet odnowić kontakt z Jamesem, jeśli los na to pozwoli. Wzięła głęboki oddech i zwróciła się do Roberta.

„Wiesz, gdzie teraz jest James?” zapytała, jej głos spokojny mimo burzy, która toczyła się w jej wnętrzu.