Mel Gibson wywołał kontrowersje, przedstawiając swoją teorię spiskową na temat pożarów w Los Angeles, które pochłonęły jego dom. Jego słowa zaskoczyły wielu i wzbudziły gorącą debatę

Aktor, znany z roli w serii Mad Max, stracił w ogniu swoją wartą 12 milionów funtów posiadłość w Malibu. W obliczu tej tragedii postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami, które wywołały różne reakcje.
„W mojej głowie pojawiają się różne, czasem przerażające teorie, w tym spiskowe. Ale coś tu wydaje się zbyt wygodne – brak wody w kluczowych momentach” – powiedział Gibson.
Dodał również: „Warunki wiatrowe były niemal idealne, a ludzie zdolni i gotowi do rozniecania ognia wydają się być na miejscu. Czy to możliwe, że pożary były celowo wywołane, aby oczyścić ziemię z domów?”

Gdy pojawiły się informacje o zatrzymaniu podejrzanego w związku z jednym z pożarów, aktor zaczął zastanawiać się, czy ta osoba działała na własną rękę, czy była częścią większego planu.
„Niektórzy z tych ludzi, których złapano, wydają się być dobrze przygotowani i mają odpowiedni sprzęt” – zauważył.
W rozmowie z Laurą Ingraham z Fox News Gibson zwrócił uwagę na długotrwałe problemy Kalifornii. „Stan ten zmaga się z wieloma trudnościami, które wprawiają w zdumienie. Dlaczego tak się dzieje? Czy za tym wszystkim stoi jakiś cel? Czy ktoś chce, by te tereny opustoszały? Nie wiem – to tylko pytania” – mówił aktor.

Jego słowa wywołały mieszane reakcje w mediach społecznościowych.
„To kolejna teoria spiskowa, która ma zwrócić na niego uwagę” – skomentował jeden z użytkowników Twittera. „Podczas gdy strażacy walczą z pożarami, niektórzy zdają się zajmować rozpalaniem ognia, zarówno dosłownie, jak i w przenośni” – dodał inny. „To brak szacunku dla ofiar” – podsumował kolejny.
Laura Ingraham zauważyła, że wcześniej pojawiały się plany zagęszczenia zabudowy na obszarach dotkniętych pożarami. Gibson porównał tę sytuację do czasów, gdy „baronowie bydła” usuwali ludzi z ich ziem, aby przejąć cenne tereny.