Nie wierzę w Jezusa, Allaha ani Buddę, ale mam wiarę w jednego Boga, którego imię doskonale znam. Moim Bogiem jest kobieta, która 16 lat temu zabrała mnie – 6-letnią dziewczynkę z ciężkim porażeniem mózgowym, częściową utratą wzroku, głuchą na jedno ucho i niemówiącą – od mojej alkoholowej babci, która jechała ze mną w wózku inwalidzkim w metrz

Nie wierzę w Jezusa, Allaha ani Buddę, ale mam wiarę w jednego Boga, którego imię doskonale znam. Moim Bogiem jest kobieta, która 16 lat temu zabrała mnie – 6-letnią dziewczynkę z ciężkim porażeniem mózgowym, częściową utratą wzroku, głuchą na jedno ucho i niemówiącą – od mojej alkoholowej babci, która jechała ze mną w wózku inwalidzkim w metrze

Ta kobieta zmieniła moje życie: zabrała mnie z trudnej sytuacji, zapewniła mi rehabilitację, leczenie, operacje i edukację. Każdego dnia poświęcała mi długie godziny, ucząc i wspierając mnie, mimo jak trudne były to chwile dla nas obu.

Dziś mam 22 lata, chodzę, rozmawiam, widzę, słyszę (choć używam aparatu słuchowego), studiuję rachunkowość na uczelni.

Tak, mam swoją niepełnosprawność, ale gdy myślę, co by się ze mną stało, gdybym została z babcią, czuję ogromną wdzięczność i pragnę pocałować stopy mojej wybawicielki. Nigdy nie będę w stanie w pełni spłacić jej za wszystko, co dla mnie zrobiła, ale każdego dnia przypominam jej, że jest moim Bogiem.