Anna ostrożnie postawiła filiżankę i starała się nie okazać swojego rozczarowania

Wiedziała, że dla Igora było to oczywiste, że powinna zająć się jego matką, ale ostatnio miała już tyle na głowie – praca, obowiązki domowe i własne plany. Prezentacja była ważna, poświęciła dwa tygodnie, aby zrobić na klientach niezatarte wrażenie.
„Rozumiem…“, powiedziała w końcu z wymuszonym uśmiechem. „Ale jutro mam prezentację, która jest naprawdę ważna. Może sam ją zawieziesz?“
Igor spojrzał na nią zaskoczony. „Wiesz przecież, że moja mama nie lubi jeździć ze mną. Ona woli ciebie, Anno. Masz o wiele więcej cierpliwości do niej.“
„Wiem, ale po prostu…“, zaczęła Anna, ale przerwała. Trudno było jej to wyjaśnić, nie wyglądając na egoistkę. Nie chciała zranić Igora, ale jej własne potrzeby coraz częściej były pomijane.
„Może po prostu powiesz jej, że nie możesz jej zawieźć?“, dodała, starając się poukładać myśli. „Oczywiście pomogę, kiedy tylko będę mogła, ale ten dzień naprawdę potrzebuję na moją pracę.“

Igor westchnął. „Przepraszam, myślałem, że zrozumiesz, że ona liczy na ciebie.“
Anna poczuła, jak zaciska się jej żołądek. Jej teściowa była zawsze dużą odpowiedzialnością, a choć kochała Igora, nie mogła oprzeć się wrażeniu, że ciągle tkwi w tym dylemacie. Chęć pomocy rodzinie kolidowała z jej własnymi marzeniami i ambicjami. Jak miała pogodzić jedno z drugim?