– Powiedz Oli, że pomagasz mi na działce, a sam jedź nad morze z Kirą – usłyszała, gdy wróciła z pracy…

– Powiedz Oli, że pomagasz mi na działce, a sam jedź nad morze z Kirą – usłyszała, gdy wróciła z pracy…

— Olga, twój mąż znowu wyjechał do pracy? — zapytał Paweł, kiedy Olga szła w stronę przystanku. — Dlaczego nie przyjdziesz na kawę? Może czekoladę na gorąco? Przynajmniej porozmawiamy trochę. Ostatnio nie mówimy sobie nawet „cześć”, tylko „do widzenia”.

— Przepraszam, Paweł, nie mogę dzisiaj. Ignat obiecał, że niedługo wróci, chcemy wybrać kuchnię do nowego domu. Wciąż kończymy remont. Po remoncie wciąż nie udało się jeszcze wszystkiego poukładać. A tak w ogóle, ostatnio to nie wyjeżdżał z pracy. — odpowiedziała Olga.
— Ale cały czas jest w domu? — zapytał Paweł z uśmiechem.

— Nie zawsze — uśmiechnęła się lekko Olga. — Ostatnio ma sporo pracy. Chcemy skończyć z domem, w końcu odpocząć. Dlatego się opóźniamy.

— Rozumiem — powiedział Paweł i skinął głową, odchodząc.

Na szczęście autobus przyjechał zaraz po tym, jak Olga dotarła na przystanek. Siedząc przy oknie, znowu i znowu analizowała rozmowę. Paweł kiedyś był dla niej bardzo ważny. I chociaż ich rozstanie było nieszczęśliwe, od tamtego czasu wiele się zmieniło. Tuż po rozstaniu pojawił się Ignat — a wszystko zaczęło toczyć się szybciej. Wkrótce się pobrali, a wtedy wszyscy myśleli, że to z miłości… Choć, jeśli była szczera, chyba dlatego, że chciała pokazać, że może żyć i bez niego. Paweł próbował wrócić, przepraszał, obiecał, że się zmieni, ale Olga już żyła innym życiem. I wtedy wydawało się, że nie ma odwrotu.

Teraz Paweł pracował w tym samym biurze i wyglądało na to, że istnieje jakiś niewidoczny, ciepły związek, który ich znowu łączył. Patrzył na nią w ten sam sposób — z miłością i uwagą. To uczucie powodowało, że czuła w sercu słodki ból.

Z Ignatem wszystko… było stabilne. Bardzo się starał, ciężko pracował na rodzinę. Ale nie mieszkali w ich własnym domu, tylko w domu siostry Ignata. Oksana i jej mąż nie mieli problemów finansowych, więc po prostu oddali im dom na „czasowo”. Olga i Ignat przeprowadzili remont, wybrali meble, ale dom zawsze wydawał się obcy. Wciąż nie czuła, że to ich prawdziwy dom.

Olga często myślała: może lepiej byłoby wynająć małe, ale własne mieszkanie? Albo wziąć kredyt — choćby na jeden pokój, ale żeby był ich. Jednak zainwestowali już dużo pieniędzy i wciąż czuli, że to nie jest „ich” dom.

Kiedy wrócili do domu, szła powoli — jakby nie chciała wejść do środka. Na klatce schodowej wciąż czuła wilgotny zapach cementu, a każdy kolejny piętro wywoływało jakiś nieokreślony niepokój w jej sercu. Kiedy weszła na górę, zobaczyła dobrze znane buty na wysokim obcasie przy drzwiach — Oksany. Co ona tutaj robi?

Olga nie weszła od razu. Instynktownie zatrzymała się. Stanęła, nasłuchując.

— My z mężem chcieliśmy jechać na wakacje — mówiła Oksana. — Ale się nie udało. Więc pomyślałam, że wy pojedziecie na wakacje. Ale ty jedź z Kirą, a nie z Olgą.

Imię uderzyło ją jak nóż. Kira… Przyjaciółka Oksany, o której Ignat mówił już kilka razy. Serce Olgi zaczęło bić szybciej.

— Ja nie chcę jechać z Kirą. Mam żonę — odpowiedział Ignat nerwowo.

Ale Oksana nalegała. Przypomniała mu ich przeszłość, ich uczucia, które podobno wciąż były obecne. Olga nie wierzyła własnym uszom: „Ona go kochała? Mówiła mi, że chciała się z nim pobrać? A mi mówił, że to wszystko było głupie…”

Obwinienia, propozycje, wyznania rozbrzmiewały. A potem padło jedno zdanie, jak nóż w serce:

— Powiedz Oldze, że w weekend będę pomagał na plaży. A ty możesz pojechać z Kirą na plażę. Co tu jest trudnego?

To było to. Olga odwróciła się i wyszła. Po prostu szła, coraz dalej, bez celu.

Kilka minut później znalazła się w znanej kawiarni. To samo stolik przy oknie. Zamówiła gorącą czekoladę — to już nawyk. Myśli się mieszały, uczucia kłóciły. Przypomniała sobie: za ciszę, za to, że odrzuciła Pawła, że była wierna Ignatowi… A teraz — to wszystko.

Kiedy wróciła do domu, zobaczyła walizki. Ignat pakował się. „Wyjeżdża?” — pomyślała. Ale to, co powiedział, zaskoczyło ją:

— Wyjeżdżamy. Znaleźliśmy mieszkanie. Chcę mieć coś swojego. Nie chcę już być zależny od Oksany.

Olga zamarła. Wszystko zaczęło się mieszać — złość, wątpliwości, nadzieja.

Wtedy powiedziała mu wszystko: o Kirze, o przeszłości, o tym, że naprawdę była wobec niej obojętny. Ale teraz — wybrał ją.

Olga milczała przez dłuższą chwilę. Bolało ją to. Ale może czasami nie ma znaczenia, co było na początku, ale to, co robisz potem.

— Więc pakujemy? — zapytał Ignat.

Spojrzała na niego i pokręciła głową. Może to była prawdziwa szansa, żeby zacząć nowe życie.