Nikt jej nie dotknął

Mina schowała się za prześcieradłem. Biały materiał specjalnie naciągnięto, aby nikt nie zobaczył niczego więcej. Kontrola nie była obowiązkowa, ale dumna dziewczyna nalegała: niech wszyscy wiedzą prawdę! Dwórki podnosiły nosy na jej widok, plotkowały bez końca, lecz teraz spuszczą zawstydzone oczy. Jesienią 1710 roku zwykła pokojówka przygotowywała się, by zaskoczyć księcia…
Kanclerz Gottlieb Nüssler był pewien, że jego wysoka pozycja na dworze księcia Anhalt-Harzgerode zapewni dostatnie życie jego rodzinie. Kiedy w maju 1683 roku urodziła im się córka, sam książę zgodził się zostać ojcem chrzestnym. Nad chrzcielnicą trzymała ją księżna… Niestety, wzlot nie trwał długo.
Na początku kanclerz krytykował wysokie wydatki księcia. Potem jego surowy i ostry charakter nie przypadł do gustu księżnej. A do tego zachorowała żona Gottlieba… Mała Wilhelmina Charlotta – w domu po prostu Mina – nie zapamiętała matki. Pani Nüssler zmarła, gdy dziewczynka miała trzy lata. A gdy miała sześć lat, została całkowicie osierocona. — Biedny Gottlieb — pokręcił głową książę Anhalt-Harzgerode.
Lecz współczuć należało nie zmarłemu, lecz jego sierocie. Najpierw Mina trafiła do krewnych ze strony ojca. Liczyli, że Gottlieb pozostawił po sobie spory majątek… Gdy okazało się, że Nüssler prawie nic nie zaoszczędził, wuj i ciotka pośpiesznie przenieśli Minę do innej rodziny. Ze strony matki. Tam wychowywało się razem czternaścioro dzieci! Kolejne usta do karmienia były zdecydowanie zbędne.
Czy ojciec chrzestny pamiętał o biednej dziewczynce? Niestety nie. Piękna i wyniosła księżna, matka chrzestna Miny, nawet palcem nie kiwnęła, by pomóc dziecku. A dziewczynka okazała się twarda jak diament. Pewna siebie i bardzo bystra.
Wiedziała, że nie ma nic. Poza dobrym nazwiskiem, chyba że. Widziała, że jest ciężarem, starają się dać jej gorsze jedzenie i skromniejsze ubrania… Dlatego, gdy skończyła piętnaście lat, Mina dumnie podniosła głowę i oznajmiła:
— Sama zarobię na chleb!
Tylko młodość pozwala na taką pewność siebie. Mina zaczęła szukać pracy i znalazła… Myśliwemu Christianowi von Buttlar potrzebna była zwinna pokojówka. A córka kanclerza, której sam książę został ojcem chrzestnym, nie sprzeciwiła się. Zostanie pokojówką!
Wstawała o wpół do piątej rano, by rozpalić w kominku. Sama parzyła kawę myśliwemu, potem zajmowała się sprzątaniem i praniem. Płacili niewiele, ale to był dopiero początek. W tym Mina nie miała wątpliwości. Budziła też zdziwienie służby i gości von Buttlar, gdyż była zupełnie nieprzystępna. Każdą próbę zbliżenia się Mina odrzucała. Każde aluzje do relacji spotykały się z jej ostrym „nie”. A dziewczyna była bardzo urodziwa!

— Szkoda, — powiedziała do niej kiedyś gospodyni, gryząc jabłko, — mogłabyś się podlizać gospodarzowi, może podrzuciłby ci trochę pieniędzy. — I co dalej? — wzruszyła ramionami Mina. — On poślubi mnie? Gospodyni parsknęła śmiechem.
— Ciebie? Bezposagowa? Nikt cię na pewno nie zechce!
Ale Mina dalej wykonywała swoje obowiązki i pozostawała równie niedostępna.
I tak się stało, że jesienią 1710 roku do domu myśliwego, wracając, zatrzymał się książę Karol Fryderyk Anhalt-Bernburg. Był wdowcem z pięciorgiem dzieci, o piętnaście lat starszy od Miny… I ta pokojówka z manierami arystokratki zdumiała i zachwyciła go.
Dziewczyna nie odpowiadała na jego zaloty. Była dumna! Książę musiał jechać dalej, ale Mina nie schodziła mu z myśli…
I wrócił.
A potem znów.
Mina zachowywała się jak zwykle – uprzejmie, lecz zdystansowanie. Jednak i jej podobał się Karol Fryderyk! Ale nie mogła upuścić swojej godności. Dopiero gdy książę przyniósł jej pierścień i dał słowo, że się ożeni, zgodziła się odejść z pracy i wyjechać z nim. O tym od razu było głośno w okolicy. Mówiono o niej różne rzeczy! Że Mina specjalnie zastawiła pułapki, że każdy w domu myśliwego już „wchodził do zakazanego ogrodu”. Wtedy obrażona dziewczyna zażądała kontroli: niech książę sam przekona się, że jest całkowicie czysta! Jesienią 1710 roku położna, badając Minę, wydała werdykt: „Nikt jej nie dotknął”.
Radość Karola Fryderyka nie miała granic! Zawarł z ukochaną małżeństwo – wprawdzie tajne! – a 13 marca 1712 roku, w domu aptekarza, urodził się ich syn Fryderyk. Dopiero wtedy książę pomyślał o oficjalnym uznaniu Miny. Nie można było zostawić jej w tak niepewnej sytuacji! Dlatego Karol Fryderyk powiedział o wszystkim ojcu i bratu.
— Pokojówka? — krzyknął ojciec. — Zwariowałeś!

Na próżno Karol Fryderyk przedstawiał argumenty: jest czysta, jej ojciec był kanclerzem, jest znakomita i bardzo ją kocha, a poza tym konsultował się z prawnikami w sprawie nierównego małżeństwa. Przeszkód nie ma!
Ale rodzina nic nie chciała słuchać. Wtedy Karol Fryderyk musiał przeskoczyć nad głowami krewnych i zwrócić się do cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Ten, dokładnie rozpatrując sprawę i biorąc pod uwagę zasługi księcia, postanowił: małżeństwo ma się odbyć. Mina otrzymała tytuł grzecznościowy – hrabina Ballenstadt.
Ten tytuł nosili też dwaj synowie szanowanej hrabiny. Mina była nienaganna. A w 1718 roku nastąpiła jeszcze jedna zmiana w jej życiu: pokojówka została księżną po śmierci starszych krewnych Karola Fryderyka. Małżeństwo, jak już się domyślasz, było szczęśliwe. A kiedy mąż Miny odszedł z tego świata, zadbał o żonę – miała otrzymywać 5 tysięcy talarów rocznie oraz taką samą sumę dla każdego dziecka. Tytuł księcia przeszedł na syna Karola Fryderyka z pierwszego małżeństwa, lecz hrabiowie Ballenstadt nie czuli się pokrzywdzeni.
Mina zamknęła oczy na zawsze 30 maja 1740 roku. Zawsze mówiła, że przeżyła bardzo dobre życie i nie żałowała ani jednej chwili…