— Sprzedaj dom nad morzem i oddaj mi wszystko, co wydałam na wychowanie dla ciebie męża! — żądała teściowa.

— Sprzedaj dom nad morzem i oddaj mi wszystko, co wydałam na wychowanie dla ciebie męża! — żądała teściowa.

— A komu potrzebne wasze brudne morze? — prychnęła Olga Władimirowna, patrząc na uśmiechniętą synową.

Jak tylko Darii przyszło do głowy zaproponować teściowej wyjazd do jej domku nad morzem, żeby tam odpoczęła? Przecież wszyscy wiedzą, że urlop nad Morzem Czarnym to męka dla samego siebie. Czy Olga Władimirowna naprawdę na coś takiego zasłużyła? Nie! Jej marzył się ocean, gdzieś za granicą, gdzie woda jest krystalicznie czysta, a obsługa pozostawia miłe wspomnienia.

Rodzime kurorty uważała za niegodne odwiedzin i śniła o żurawiu na niebie. Choć finanse grały jej w duszy smutne melodie i nie było możliwości pojechać za granicę, o której tak marzyła, pragnienie pozostało. Żaden wróbel w garści nie mógłby zastąpić tego marzenia. Lepiej nic, niż odpoczynek, którego wcale się nie chce.

— Przepraszam. Myślałam, że się pani ucieszy. Przecież mówiła pani, że nie ma nic przeciwko temu, by pomieszkać nad morzem. Szkoda, że propozycja się pani nie spodobała. W takim razie dam klucze siostrze, ona chciała pojechać tam na tydzień. A gdy zacznie się sezon, będziemy wynajmować. Pieniądze nigdy nie są zbędne.

W tym właśnie rzecz, że pieniądze nigdy nie są zbędne. Tylko że wpływać będą nie do tych kieszeni. Olga Władimirowna zmrużyła oczy, lecz nic nie powiedziała.

Ten dom Daria kupiła zupełnie niespodziewanie i bardzo korzystnie: jej przyjaciółce przypadł w spadku, ale ta nie wiedziała, co z nim zrobić. Anna postanowiła sprzedać go za bezcen i podzieliła się decyzją z przyjaciółką, a Daria natychmiast wykorzystała okazję.

Nawet jeśli nie będzie się zarabiało na wynajmie, można przecież jeździć i odpoczywać nad morzem, ile tylko dusza zapragnie. Niedawno Daria z mężem Rusłanem skończyli w domu remont. Chcieli wysłać teściową na odpoczynek, ale skoro odmówiła…

Olga Władimirowna nie zatrzymała się dłużej w gościach. Pojechała do domu i zaczęła rozmyślać, jakby tu uzyskać z tego jakąś korzyść. Syn zbytnio się od niej oddalił i prawie nie pomagał, a przecież wychowywała go właśnie po to! Liczyła, że jeśli wychowa prawdziwego mężczyznę, to nie zazna trosk i biedy.

Wychowała sobie na zgubę. Teraz każdą złotówkę Rusłan przynosił do domu i oddawał żonie. A kto pomyśli o matce? Gdyby jej pomagali finansowo, mogłaby spokojnie uzbierać na wyjazd nad wymarzony ocean. Kobieta uśmiechnęła się, wyobrażając sobie, jak spaceruje brzegiem i spotyka tego jedynego, z którym mogłaby spędzić resztę życia.

Leżąc na kanapie, Olga Władimirowna wciąż się zastanawiała, skąd synowa nagle wzięła taką sumę na zakup domu. Jakby nie liczyć, nawet najbardziej zrujnowana chatka nad morzem kosztuje niemało — to przecież kurort! Na pewno odkładała z tego, co mąż przynosił z premii i wypłaty.

A przecież mogli się z nią podzielić. Czy naprawdę na darmo tyle czasu inwestowała w syna i starała się zapewnić mu lepsze życie? Było jej przykro, że nawet nie pomyśleli o niej ani nie zapytali o zdanie, gdy dokonywali tak impulsywnego zakupu. Milczeć o swoich żalach było ciężko.

Olga Władimirowna potrafiła się uśmiechać, gdy w duszy koty drapały, ale teraz sytuacja była inna. Chciała wyrzucić z siebie wszystko, co się w niej nagromadziło. Postanowiła porozmawiać z synem.

Kiedy Rusłan zajrzał do matki, by na jej prośbę sprawdzić krany w łazience, Olga Władimirowna poczęstowała go pyszną kolacją, podczas której mimochodem wspomniała, jak bardzo chciałaby odpocząć w porządnym miejscu.

— Pieniędzy macie jak lodu, moglibyście mi pomóc z wyjazdem — powiedziała wprost, patrząc na syna.

— Też coś! Jakie pieniądze? Ledwie udaje się nam związać koniec z końcem. Daria, żeby kupić dom nad morzem, musiała nawet trochę się zadłużyć. A remont kosztował majątek. Teraz trzeba by odzyskać te nakłady w sezonie urlopowym. To już byłoby dobrze.

Olga Władimirowna ciężko westchnęła i pokręciła głową.

— Zawsze tak samo! Swoje problemy się rozwiązuje, a matką nikt się nie przejmuje? Tyle nocy przez ciebie nie spałam. Cały czas się starałam. Poświęciłam nie tylko życie osobiste, ale i zdrowie.

Teraz trzeba by je podreperować, ale skąd mam wziąć tyle pieniędzy? W przeciwieństwie do twojej żonki nie mogłam odkładać, bo w ciebie trzeba było dużo inwestować. Myślisz, że łatwo mi przychodziło opłacanie wszystkich twoich zajęć i dodatkowych lekcji?

Choć nie planowała kłótni z synem, potoku niezadowolonych słów nie udało się powstrzymać. Chciała postawić na swoim za wszelką cenę.

— Mamo, czy ja cię o to prosiłem? Przecież mówiłem ci, że te wszystkie zajęcia mnie nie interesują, a dobrze uczyłem się i bez dodatkowych lekcji. Za każdym razem powtarzałem ci, że na darmo wyrzucasz pieniądze i marnujesz mój czas, ale nie chciałaś słuchać. A teraz mnie obwiniasz?

Lepiej byłoby, gdybyś te pieniądze odkładała, zamiast wydawać bez sensu. Szkoda, że już niczego nie da się zmienić, a w przeszłości moje słowo się nie liczyło.

Rusłan wstał od stołu, podziękował matce za smaczną kolację i pożegnał się z nią. Olga Władimirowna oburzona pociągnęła nosem. Dawno nie czuła takiego rozczarowania.

Jeśli na początku całkiem dobrze odnosiła się do Daszy, to teraz zazdrość i żal kipiały w jej wnętrzu. To wszystko przez nią! Gdyby syn nie spotkał tej dziewczyny tak wcześnie, wciąż mieszkałby pod matczynym skrzydłem i pomagał jej.

On przecież wiedział, jak to dla niej ważne. A teraz wszystko oddawał żonie, cały wolny czas poświęcał tylko jej. I co pozostawało matce?

Wspominając, jak uśmiechała się Daria, gdy proponowała teściowej wyjazd nad morze, Olga Władimirowna złościła się jeszcze bardziej, uznając, że to wszystko wyglądało jak kpina. Synowa, wiedząc, jak bardzo teściowa marzy o wyjeździe nad ocean, postąpiła z nią tak okrutnie — wyśmiała ją wprost w twarz.

Postanowiła wysłać ją nad brudne morze, gdzie nie tylko kąpać się, ale nawet spacerować po plaży nie chciało się wcale. W młodości Olga Władimirowna raz pojechała nad morze z synem. Bardzo tego żałowała. Tyle ludzi, że nie było gdzie szpilki wetknąć.

Zresztą, jak jest za granicą, mogła się tylko domyślać po pięknych zdjęciach i filmach z internetu. Może i by jej się to nie spodobało, ale teraz chodziło już o zasadę.

Rozmyślając w kółko nad tym, co się stało, kobieta doszła do wniosku, że winna jest tylko jej synowa. Gromadząc w sobie złość na Darię, Olga Władimirowna postanowiła pojechać do niej i otwarcie porozmawiać.

Akurat syn zaprosił matkę na kolację, mówiąc, że Dasza przygotuje coś smacznego i bardzo chce, by teściowa spróbowała potraw.

— Poczęstunkiem postanowili mnie udobruchać? Zobaczymy, jak zaśpiewa Dasza, kiedy powiem jej wszystko prosto w oczy — szepnęła pod nosem Olga Władimirowna, przygotowując się do rozmowy.

Kobieta postanowiła przyjechać wcześniej, zanim syn wróci z pracy. Doskonale wiedziała, że Rusłan stanie w obronie żony, zajmie jej stronę. Jeśli chciała coś osiągnąć, musiała zastać Darię samą.

— Nie myślałam, że przyjedzie pani wcześniej. Jeszcze nie wszystko gotowe. Może na razie usiądzie pani w salonie? Może włączyć telewizor? — przywitała teściową Daria z uśmiechem na ustach.

— Dziękuję, ale telewizor mogę i w domu obejrzeć. Popatrzę, jak gotujesz. Przy okazji porozmawiamy.

Daria starała się mówić z teściową uprzejmie. Szanując tę kobietę, mimo jej kapryśnego charakteru, starała się nie brać do siebie uszczypliwych uwag, które czasem pojawiały się w ich rozmowach.

Daszy zależało na przyjaznych relacjach z matką męża. Tyle nasłuchała się od koleżanek o rozpadających się małżeństwach z powodu wtrącających się teściowych, że postanowiła — w jej rodzinie do tego nie dojdzie.

Kłótnie z teściową to ostatnia rzecz, jakiej chciała. Jeśli matka jest zazdrosna o syna, trzeba jej spokojnie wyjaśnić, że wcale nie są rywalkami.

Daria była w dobrym nastroju, bo udało im się podpisać umowę z biurem nieruchomości, które zajmie się ich domem, i już na wiele terminów pojawiły się rezerwacje. Chciało się to uczcić.

W jeden sezon odzyskają wszystkie zainwestowane pieniądze, a potem będą mogli zarabiać dodatkowe środki do budżetu. Kobieta nawet rozważała w przyszłości zakup kolejnego domku, ale na razie były to tylko marzenia. Najpierw trzeba było zobaczyć, jak wszystko się potoczy, upewnić się, że cieszą się nie na próżno.

— Cała promieniejesz ze szczęścia. Ja też chciałabym tak się cieszyć. Odkąd się ożenił, syn zupełnie zapomniał o matce. Ale milczeć już nie będę. Długo myślałam i podjęłam decyzję, która powinna nas wszystkich zadowolić.

Skoro syn nie chce mi pomagać finansowo, to… sprzedaj swój dom nad morzem i oddaj mi wszystko, co wydałam na wychowanie męża dla ciebie. Tak będzie sprawiedliwie. Opłacałam mu gimnazjum, pracowałam dniami i nocami, byle tylko miał najlepsze wykształcenie, inwestowałam w korepetytorów.

Teraz ty zbierasz owoce, a o matce on pamięta tylko wtedy, gdy sama mu się przypomnę. Tak być nie może. Skoro nie zamierzacie mi pomagać, to zwróćcie zainwestowane pieniądze. Najlepiej z procentem…

Daria w tej chwili próbowała sosu do pieczonego mięsa. Zakrztusiła się i zaczęła kaszleć, bo pierwszy raz słyszała coś takiego. Oddać inwestycję?

Czy matka, inwestując w swoje dziecko, nie myśli o jego przyszłości i szczęściu? Rodzice zawsze mówili jej i siostrze, że pragną widzieć swoje córki szczęśliwe — to miała być dla nich najlepsza nagroda.

Kiedy dziewczyny próbowały w jakiś sposób pomóc rodzicom finansowo, ci zawsze odmawiali. Cieszyli się z sukcesów swoich dzieci, ale teściowa była inna. Olga Władimirowna nie potrafiła się ucieszyć, że jej syn i synowa potrafią zadbać o poduszkę finansową i o przyszłość swoich dzieci…

Ona postanowiła, że Daria powinna sprzedać dom. Jak to możliwe? Czyżby nie rozumiała, że to całkiem dobra inwestycja?

— Dlaczego milczysz? Nie masz nic do powiedzenia? Rzeczywiście język cię odjęło. Rozumiem, moje żądanie jest niespodziewane, ale przecież kieruję się sprawiedliwością. Skoro syn postanowił całkowicie odciąć się ode mnie i żyć tylko dla nowej rodziny, powinien spłacić swoje długi.

Inwestowałam w niego, licząc, że coś w zamian otrzymam. Ot, choćby sąsiadkę — jej syn niedawno wysłał ją do drogiego sanatorium na wypoczynek, a ja w odpowiedzi na swoje prośby słyszę tylko odmowy.

O tej sąsiadce Daria słyszała. Rusłan kiedyś opowiadał, że kupiła synowi mieszkanie i samochód, pomogła mu stanąć na nogi. Nie musiał spłacać kredytu hipotecznego ani wiązać końca z końcem, jak kiedyś Rusłan.

Chłopak był wdzięczny matce i wolne pieniądze przeznaczał na nią. Tylko że on miał te wolne środki, a Rusłan i Daria dopiero niedawno skończyli spłacać hipotekę, i to nie obyło się bez pomocy rodziców Darii, którzy sprzedali jeden z garaży i przekazali młodym pieniądze, by szybciej wyszli z długów.

— Przepraszam — wyszeptała Daria, gdy w końcu doszła do siebie po oświadczeniu teściowej. — To naprawdę zabrzmiało bardzo niespodziewanie. Jednak, mam wrażenie, zwróciła się pani nie do tej osoby.

Przecież nie brałam od pani pożyczki, nie prosiłam o inwestowanie w naukę Rusłana. Jestem pewna, że on też o to nie prosił. To była wyłącznie pani decyzja. Nie zawsze nasze oczekiwania pokrywają się z rzeczywistością.

Olga Władimirowna nie mogła uwierzyć, że ta dziewczyna miała tyle śmiałości, by jej się sprzeciwić. Daria wydawała się cicha i onieśmielona. Zdawało się, że zrobi wszystko, byle tylko nie czuć się zobowiązaną, a jednak… czyżby postanowiła walczyć z teściową?

Rusłan wrócił do domu. Daria zaczęła nakrywać do stołu, udając, że nic niezwykłego się nie wydarzyło, ale Olga Władimirowna nie zamierzała już milczeć.

Kobieta wyłożyła synowi wszystko, co myślała o ich nowym nabytku, oświadczając, że skoro stać ich na takie fanaberie, to niech teraz odda wszystko, co matka w niego włożyła. Dla Rusłana te słowa były ciężkie do zniesienia.

Do końca chciał wierzyć, że poprzednim razem matka po prostu się zapędziła, ale teraz zrozumiał — jest zdeterminowana.

— Skoro uważasz, że naprawdę jestem ci coś winien i chcesz uzyskać pomoc w taki sposób, trzeba będzie zrobić to zgodnie z prawem.

Możesz zwrócić się do sądu, mamo — powiedział chłodno Rusłan. — Jeśli znajdziesz powód do pozwu. Chcieliśmy zrobić ci prezent, ale już nie uda się wywołać takich emocji… i tak jednak.

Rusłan podał matce kopertę, w której znajdował się voucher na wyjazd do Dominikany — miejsca, o którym Olga Władimirowna tak bardzo kiedyś marzyła.

— To było z serca, a teraz chwila została zepsuta. Mam nadzieję, że uda ci się dobrze wypocząć, ale od tej pory proszę, byś nie zwracała się do mnie ani do mojej żony z niedorzecznymi żądaniami.

Olga Władimirowna poczuła się okropnie, otrzymując taki prezent. Nie spodziewała się, że syn jednak odważy się na ten krok, więc rozpętała awanturę, a teraz pozostał tylko przykry osad na duszy.

Rusłan i Daria postanowili ograniczyć kontakty z teściową do telefonów i rzadkich spotkań od święta. Wiedząc, czego tak naprawdę kobieta od nich oczekiwała, jaki kamień nosiła za pazuchą, rozumieli, że już nigdy nie będą mogli rozmawiać z nią tak jak dawniej.

Nie wszyscy rodzice są tacy sami: jedni troszczą się o dzieci dla ich szczęścia, inni próbują inwestować w nie jak inwestorzy, by potem odzyskać swoje wydatki.

Jednak nie wolno zapominać, że dzieci to nie rzeczy. Mają własne zdanie. Rusłan zawsze prosił matkę, by przestała wydawać pieniądze, zajęła się swoim życiem i pozwoliła mu samemu podejmować decyzje.

Z ulgą odetchnął, wyrwawszy się spod jej nadmiernej opieki, był gotów wspierać ją finansowo, jeśli będzie to możliwe, ale teraz z tego pragnienia nie pozostał ani ślad. Swoimi niedorzecznymi żądaniami Olga Władimirowna wykopała dół, w który sama wpadła.