— Dom nad morzem jest teraz mój. Niech twoi rodzice spadają! — oznajmiła teściowa…

Kolorowe, jesienne liście układały się jak dywan pod stopami. Raja spacerowała po skwerze obok domu. Nie chciało jej się wracać do miejskiego tłumu. Gdyby tylko mieli własny dom z małym ogrodem…
Na razie małżonkowie kupili jedynie domek nad morzem, ale planowali wynajmować go w sezonie i zarabiać. Nie mogli tam przeprowadzić się na stałe, bo w kurortowym mieście trudno było znaleźć porządną pracę, a trzeba było zarabiać więcej, zanim pojawią się dzieci. Raja marzyła o własnym domu.
Byłaby gotowa zgodzić się nawet na rudery w przedmieściach, ale mąż się oburzał, twierdząc, że mieszkanie w takim miejscu tylko psuje nastrój. Czerwony liść z żółtymi plamkami spadł prosto na włosy Raji, a dziewczyna uśmiechnęła się marzycielsko. Uwielbiała spędzać czas na zewnątrz, dorastała na wsi i tęskniła za tym życiem, od którego kiedyś odeszła.
Czasem rozmyślała, że miejska krzątanina wcale nie jest dla niej, ale kochała męża i musiała liczyć się z jego zdaniem. Teraz stali się jednością — wszystkie decyzje powinni podejmować razem. Nie mogła działać sama. Nie chciała naciskać na Olega, bo był do szpiku kości miejskim facetem. Rozumiała też, że dzieciom w mieście będzie lepiej — będą mogły chodzić na różne kursy i zajęcia dodatkowe.
Niechętnie wróciwszy do domu, Raja zabrała się za przygotowywanie kolacji. Wstawiła do piekarnika ziemniaki z kurzymi udami, pokroiła sałatkę warzywną i zaparzyła świeżą herbatę z liśćmi mięty, przygotowując się na powrót męża. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Raja nie spodziewała się gości, więc była bardzo zaskoczona, że ktoś postanowił ich odwiedzić.
Pomyślała nawet, że mąż zapomniał kluczy. Od czasu do czasu zdarzało mu się to. Jednak to nie był on. W klatce schodowej stała zarumieniona Olga Wadimowna, teściowa Raji.
— Co z tym waszym windą? Zawsze nie działa? Dopiero wejdziesz, a już spocić się można — mruknęła Olga Wadimowna. — Nalej mi herbatki.
Raja bardzo się zdziwiła, bo zwykle teściowa uprzedzała o swoich wizytach. Może była po prostu gdzieś w pobliżu i postanowiła wpaść niespodziewanie nawet dla samej siebie? Uznała, że nie powinna trzymać gościa na progu, więc poszła do kuchni, nalała herbaty i wyjęła z lodówki ciastka, które przygotowała jeszcze rano.
— Gospodarna żona to dobrze, oczywiście, ale nie należy zbyt rozpieszczać mojego syna — zauważyła Olga Wadimowna. — Bo potem się rozbiegniecie, a on będzie tęsknił, przyzwyczajony do wygody, którą tworzysz. A ja nie zamierzam codziennie gotować świeżych smakołyków.
Słowa teściowej dziwnie zabolały. I dlaczego miała myśleć, że ona i Oleg mogliby się rozstać? Wszystko było wspaniale. Przeżyli dwa lata w małżeństwie i prawie się nie kłócili. Raja była wrażliwa, wiedziała, kiedy odejść od sporu, a kiedy bronić swojego zdania.
— Co pani mówi? Po co nam z Olegiem rozwód? Nie musicie się tym martwić.
— Życie pełne jest niespodzianek — warknęła teściowa, sącząc herbatę z kubka. — Wpadłam bez uprzedzenia, ale miałam poważny powód. Chciałam porozmawiać z tobą od razu, żeby potem nie było niespodzianek. Dom nad morzem, który kupiliście z Olegiem, jest teraz mój. On ci o tym nie mówił? No więc… niech twoi rodzice spadają, bo na pozostałe jesienne miesiące pojadę tam na wypoczynek. Może zostanę też na zimę. Wszystko zależy od mojego nastroju.
Ciężko było uwierzyć w to, co usłyszała. Kupili ten dom, by zarabiać dodatkowo i odkładać na zakup domu w mieście. Poza tym rodzice Raji nie mieszkali tam bez powodu. Zgodzili się pomóc w remoncie w zamian za możliwość mieszkania tam do zimy.

A teraz, gdy remont się skończył, teściowa przyszła z takimi oświadczeniami? Serce zabiło szybciej. Raja pomyślała, że mąż nigdy by tak nie postąpił. Ostrzegłby żonę, gdyby zamierzał oddać dom swojej matce. Przecież kupowali go razem, razem planowali przyszłość. Nie mógł podjąć takiej decyzji sam.
Prawdopodobnie Olga Wadimowna coś pomyliła. Jednak wystarczyło spojrzeć na teściową, a wszystko stawało się jasne bez słów — nie kłamała, była zdecydowana pojechać tam i pewna swoich słów.
— Może Oleg ci nie powiedział, ale moi rodzice robili remont, żeby mieszkać w tym domu do końca jesieni. Pojechali tam poprawić swoje zdrowie — zaczęła łagodnie Raja.
— A co mnie to obchodzi? Remont już skończony, a ja nie zamierzam czekać. Jak już mówiłam — dom należy do mnie. To ja zdecyduję, co z nim dalej zrobić.
Ból głowy. Raja nie chciała źle myśleć o mężu, ale pewność teściowej pozwalała wnioskować, że kobieta nie skłamałaby w takiej sprawie. A jeśli tak jest, co powie rodzicom?
— Porozmawiam z mężem i spróbuję się dowiedzieć. Pewnie doszło do jakiegoś nieporozumienia — chwytała się resztek nadziei Raja.
— Jakie tu może być nieporozumienie? W każdym razie, jak uważasz. Nie chcę kłócić się z twoimi rodzicami, ale będę musiała, jeśli sama tego nie załatwisz. Za dwa dni wylatuję. Bilety już kupione. Dalej to już twoja sprawa.
Dopijając herbatę, Olga Wadimowna wstała od stołu, rzuciła synowej spojrzenie pełne pogardy i pospiesznie opuściła mieszkanie. Raja nadal była w zamieszaniu. Postanowiła najpierw porozmawiać z mężem, a potem zdecydować, co zrobić dalej.
Pyszna kolacja była już gotowa, a Oleg z jakiegoś powodu nie spieszył się do domu. Nawet nie uprzedził, że zostanie dłużej w pracy. W piersi pojawiło się uczucie urazy. Przecież wszystko między nimi było w porządku. Dlaczego więc teraz, nagle, w mgnieniu oka, wszystko zaczęło się walić? Chociaż Raja starała się uspokajać, mówiła sobie, że jeszcze nic nie jest do końca jasne, było jej to jednak bardzo trudne.
Gdy w końcu Oleg wrócił, Raja pospieszyła mu na spotkanie. Wyglądał na zmęczonego, ale uśmiechnął się, spoglądając na żonę.
— Pachnie pysznie. Znowu coś ciekawego ugotowałaś?
— Nic wyjątkowego… Umówmy się: weź ręce i idź do stołu.
— Z wielką przyjemnością.
Oleg pocałował żonę w skroń, jakby nic się nie stało. Czy Olga Wadimowna mogła wymyślić wszystko to z tym domem? Serce Raji było niespokojne. Nie mogła się doczekać, aż mąż usiądzie przy stole, żeby z nim porozmawiać i dowiedzieć się, co się dzieje.
— Ojej, zapomniałem ci powiedzieć. Mama bardzo prosiła, żebym oddał jej dom. Kim jestem, żeby odmawiać? Ona mnie urodziła i wychowała. Oczywiście zgodziłem się. Tym bardziej, że z remontem twoi rodzice tam już skończyli.

— Mówisz poważnie?
Z tych słów z gardła Raji wyrwał się zduszony, drżący oddech. Nie mogła pojąć, dlaczego mąż wciąż się uśmiechał. Czy naprawdę nie rozumiał, w jakiej sytuacji się znalazła? Był gotów oddać matce dom, który kupili razem z żoną, i przy tym nie liczył się z uczuciami jej rodziny. Jej rodzice przecież nie byli niewolnikami — robili remont za darmo, a teraz miał ich po prostu poprosić, żeby się wyprowadzili? Po raz pierwszy Raja poczuła złość na męża.
— I co w tym złego?
— Przecież obiecaliśmy — przypomniała Raja.
— Ojej, nic się nie stanie. Powiesz, że postanowiłem podarować dom mamie. W czym problem? Jeśli ci wstyd, mogę sam zadzwonić do nich i poprosić o wyprowadzkę. To żaden problem. A przy okazji: w następny weekend wpadniesz ze mną do notariusza. Potrzebuję twojej zgody, żeby przekazać dom mamie w formie darowizny.
Raja poczuła, jak w jej duszy tworzy się cienka skorupa lodu, zamrażająca wszystko, co kiedyś czuła do męża. Nieprzyjemne uczucie, którego chciało się pozbyć, ale czy powinna? Oleg pokazał swoje podejście do żony i jej rodziców. Bogomił swoją matkę. Oczywiście nie chciała burzyć relacji matki z synem, ale tak się nie postępuje.
Nie można czcić matki i traktować pozostałych jak nieistotne owady. Tak właśnie zachował się Oleg, łamiąc obietnicę, którą sam składał teściowej i teściowi. Raja starała się delikatnie wytłumaczyć mężowi, że tak postępować nie wolno, ale on nie chciał nic słuchać, obstawał przy swoim i powtarzał, że jest głową rodziny.
— Takie ważne decyzje musi podejmować mężczyzna. I co z tego, że kupowaliśmy dom razem? Jeśli ci wstyd, to dobrze: zapłaćmy twoim rodzicom za wykonaną pracę. Pasuje ci taki wariant?
Nie… taki wariant w ogóle nie odpowiadał Raji. Nie wiedziała, jak przekazać mężowi swoją urazę. Mówiła wprost, tłumaczyła, a on nic nie chciał słuchać. Stojąc przy swoim, Oleg oznajmił, że żona powinna zadzwonić do swoich rodziców, albo on zrobi wszystko za nią. Gorycz zacięła jej serce.
Rozumiejąc, że jeśli teraz odpuści, później nie będzie mogła przeciwstawić się decyzjom męża i stanie się posłuszną niewolnicą, Raja oświadczyła, że nie zamierza się zgodzić. Mogła wiele wytrzymać, ale takie traktowanie jej rodziców — nigdy.
— I co proponujesz? Rozwód, bo nie podoba ci się moja decyzja? Nie zamierzam nic zmieniać. Ten dom będzie należał do mojej mamy. To moje ostatnie słowo.
Raja tylko kiwnęła głową. Nie chciała doprowadzić do takiego kroku, ale inaczej nie mogła wpłynąć na sytuację. Wczesnym rankiem zadzwoniła do pracy i poprosiła przełożonego o dzień wolny. Rodzicom opowiedziała wszystko tak, jak było, niczego nie ukrywała i podzieliła się wiadomością, że postanowiła odejść od męża — tymczasowo czy na stałe, to jeszcze pozostawało pytaniem. Choć byli zmartwieni, obiecali, że uwolnią dom i wkrótce wrócą, nie pozwolą córce zostać samej i pogrążać się w smutku.
Raja spakowała swoje rzeczy i postanowiła odejść od męża. Dopóki Oleg nie zrozumie, że decyzje w rodzinie należy podejmować wspólnie, nie powinna z nim ponownie zbliżać się. Głęboko w duszy Raja liczyła, że w ten sposób uda jej się choć trochę dotrzeć do męża, ale… On zadzwonił, pełen pretensji, grożąc rozwodem, jeśli żona nie wróci do domu.
— Skoro podjąłeś taką decyzję, niech tak będzie — posłusznie zgodziła się Raja. — Przecież jesteś głową rodziny. — Z ostatnich słów z jej ust wydobył się jedynie gorzki śmiech, bo Oleg składał jej obietnice zupełnie inne, przysięgając, że zawsze będzie brał pod uwagę opinię żony.
Tymczasowo dziewczyna wynajęła mieszkanie niedaleko pracy, ale myślała, że po rozwodzie wróci na wieś. Musiała odbudować swoje nerwy. Ciężki kamień wciąż wisiał jej na piersi, przyciskając do ziemi. Rozstanie z człowiekiem, któremu planowała poświęcić całe życie, jest trudne, ale czasem tak bywa.
Teściowa nie poleciała nad morze, jak planowała. Zaczęła przychodzić do Raji do pracy, grozić jej, żeby nawet nie myślała o robieniu czegokolwiek i żądaniu podziału majątku, ale zostawić wszystko mężowi, który tak okrutnie ją potraktował, Raja nie zamierzała…
Dom, który Oleg obiecał swojej matce, został podzielony między małżonków, podobnie jak nowy samochód, który mężczyzna niedawno kupił w salonie.
Olga Wadimowna nie przestawała grozić synowej, ale Raja nie słuchała kobiety, bo teraz ta nie miała już do niej żadnego prawa, a szacunku wobec niej, jako człowieka, całkowicie zabrakło. Sama kobieta zrobiła wszystko, by się od niej odsunąć.
Oleg starał się nie kontaktować z byłą żoną, ograniczając się do jednej uwagi, że gorzko pożałuje swojej decyzji. Tylko że Raja nie miała zamiaru żałować. Zwolniła się z pracy, a z pieniędzmi otrzymanymi po sprzedaży majątku wspólnie zdobytego w małżeństwie wróciła na wieś, gdzie dorastała.

Udało jej się kupić własny dom z małym ogrodem i działką. Dopiero ponownie odnajdując się w swoim naturalnym środowisku, Raja poczuła prawdziwe szczęście. Od czasu do czasu odczuwała ból po rozstaniu z mężem, ale wiedziała, że to zjawisko tymczasowe i kiedyś cała gorycz opuści jej serce.
Olegowi ciężko było bez wygód, do których przywykł podczas wspólnego życia z żoną. Olga Wadimowna tylko wymagała od syna, ale nie dbała o niego tak, jak kiedyś Raja. Mężczyzna kilka razy miał ochotę zadzwonić do byłej żony, ale rozumiał, że stracił swoją szansę, a drugiej już nie będzie. Pozostało mu pogodzić się ze swoją głupotą i odpuścić.
Raja wreszcie odzyskała upragniony spokój. Mogła częściej spotykać się ze swoimi rodzicami i założyła niewielkie gospodarstwo. Nie spieszyła się z wchodzeniem w nowe związki, choć w wiosce uchodziła za atrakcyjną pannę.
Wielu okazywało jej sympatię, ale Raja nie spieszyła się z wyborem. Postanowiła, że musi minąć więcej czasu, który mogłaby poświęcić sobie i bliskim. Wszystko inne przyjdzie w swoim czasie, gdy tak rozkaże los.