Wpadła do męża do pracy bez uprzedzenia i oniemiała na to, co tam usłyszała…

Wpadła do męża do pracy bez uprzedzenia i oniemiała na to, co tam usłyszała…

Przeglądając witrynę sklepu z artykułami dla dzieci, Weronika się uśmiechnęła. Takie malutkie ubranka, jakby dla lalek. Jej ręka mimowolnie przesunęła się po jeszcze niewielkim brzuszku. Kobieta dopiero co otrzymała wyniki badania krwi i potwierdziła swoją ciążę.

Była tak podekscytowana, chciała jak najszybciej podzielić się radosną nowiną z mężem. Zostaną rodzicami. Przez półtora roku starali się o dziecko, a teraz na teście pojawiły się długo wyczekiwane dwie kreski, a badania potwierdzały, że ciąża przebiega prawidłowo. Postanowiwszy, że nie chce czekać do wieczora, Weronika wpadła do kawiarni, w której pracowała jej mama, i kupiła mężowi smaczny obiad.

Jego ulubione parowane bułeczki z mięsem i trochę koreańskich sałatek. Weronika chciała jak najszybciej sprawić Maksymowi radość i pojechała do jego biura. Nie zadzwoniła, nie uprzedzała męża.

Postanowiła zrobić mu podwójne zaskoczenie. Uśmiech nie schodził jej z ust, stawał się coraz szerszy, a z radości aż kręciło w głowie. Jest w ciąży! Wkrótce w ich rodzinie pojawi się długo wyczekiwany cud.

Wchodząc do biura, Weronika przywitała niektórych pracowników, których znała. Wcześniej często przynosiła mężowi obiady i bywała z nim na firmowych wydarzeniach. Maksym nigdy nie zabraniał żonie wpadania do niego w pracy – za każdym razem się cieszył i z dumą przedstawiał ją tym, którzy jeszcze jej nie znali.

— Maksym Wiktorowicz jest teraz na ważnym spotkaniu. Proszę poczekać na niego na kanapie – oznajmiła nowa sekretarka męża, gdy tylko Weronika podeszła do jego gabinetu.

— Mogę poczekać w gabinecie.

— Nie może pani. To w końcu strefa pracy i nie mogę nikogo wpuścić bez zgody szefa.

Sekretarka podniosła podbródek, skrzywiła usta i oceniła Weronikę spojrzeniem. Pierwsze wrażenie nie było najlepsze, ale kobieta nigdy nie dążyła do zaprzyjaźnienia się ze wszystkimi. W końcu nie miała zamiaru chrzcić z tymi ludźmi dzieci ani ściśle się z nimi kontaktować.

Mąż też nigdy nie nawiązywał bliskich przyjaźni w pracy. Miał niewielu przyjaciół, bo nie potrafił ufać obcym i budował przyjaźń latami.

Siadając na kanapie, Weronika odchyliła się, wzięła magazyn i postanowiła go przeglądać, żeby zabić czas. Skoro nie wpuszczono jej do gabinetu, nie miała ochoty kłócić się ani robić scen – po co tworzyć mężowi dodatkowe problemy w pracy?

— Maśka, dziś z szefem znowu idziecie po pracy do restauracji? A może razem jedziemy do domu? – podeszła do sekretarki kolejna młoda dziewczyna, której Weronika wcześniej nie widziała.

Serce zabiło jej mocniej. Co to znaczy – znowu do restauracji? Wczoraj mąż rzeczywiście wrócił późno do domu, był w restauracji, ale mówił, że spotyka się tam z partnerem biznesowym. Po co miałby zabierać sekretarkę na ważne spotkanie?

— Nie krzycz tak – syknęła sekretarka. – Tu jest jego żona. Pewnie dzisiaj się nie uda. Od razu powiedział, że nie możemy się spotykać codziennie. Wczoraj świetnie spędziliśmy czas. Nie mogę narzekać.

Po restauracji pojechaliśmy do hotelu… To było cudowne. Maksym taki troskliwy. Mam ogromne szczęście. Tylko rozwodu jeszcze się nie spieszy. Mówi, że trzeba znaleźć odpowiedni moment.

Weronika zaciskała dłonie w pięści. Dziewczyny mówiły cicho, spoglądając na nią, ale ona miała doskonały słuch. Czy jej mąż miał romans? To niemożliwe! Maksym kochał swoją żonę i dbał o nią jak o skarb. Nigdy by jej nie zdradził. Nie… w to nie mogła uwierzyć.

— I ta jego partnerka też denerwuje. Ciągle się do niego przytula, a on jakby odwzajemniał. Prosi, żebym się nie zazdrościła, ale jak mam? I tak muszę się z nią dzielić mężem.

Partnerka? Co tu w ogóle się działo? Weronika dawno nie przychodziła do pracy męża, a tu takie drastyczne zmiany? I jak okropnie brzmiały słowa „muszę dzielić się z żoną”.

Czy dziewczyna nie szanowała siebie, skoro zgodziła się być dodatkiem do małżeństwa, tą trzecią niepotrzebną? A może to ona, Weronika, była w tej sytuacji zbędna?

Gdy zauważyła, że drzwi z sali konferencyjnej się otwierają, Weronika wyprostowała się. Mąż wyszedł pierwszy, zapinając w biegu górny guzik koszuli. Wyglądał na zmęczonego i poruszonego. Za nim wyszła piękna, długonoga kobieta z jaskrawymi czerwonymi ustami. Poprawiła krótką spódnicę, dogoniła Maksym i wzięła go pod ramię, przy czym coś sobie podśmiechiwały.

Weronika nie spodziewała się być świadkiem takiej sceny. Dziewczyny mówiły o tej partnerce? Jeśli tak, reszta ich rozmowy była prawdą. W sercu zrobiło się jej naprawdę źle.

— Właśnie o tym ci mówiłam. Serce mi się kraje, kiedy ich widzę razem — poskarżyła się sekretarka. — Ale co poradzić? Kocham go i obiecuje, że zostanę jego jedyną.

Mąż przeszedł obok, nawet nie zauważywszy Weroniki, a ona postanowiła skorzystać z sytuacji i odejść. Czując się źle, nie mogła dłużej pozostawać w tym miejscu, które przyprawiało ją o zawrót głowy.

Trzeba było zaczerpnąć świeżego powietrza i uspokoić emocje. Zostawiwszy obiad, który kupiła dla męża, i prosząc sekretarkę, by mu go przekazała, Weronika zeszła po schodach, żeby nie natknąć się na Maksym przy windzie. Jego stan nie dawał jej spokoju, a słowa tych dziewczyn odbijały się echem w głowie, powtarzały się wciąż na nowo, zmuszając do wierzenia w ich prawdziwość.

Czy naprawdę miał coś z tą partnerką? Dlaczego wyglądał na tak zmęczonego i po co pozwalał się dotykać? Na próżno nikt by nie rozgłaszał takich rzeczy.

Sekretarka doskonale wiedziała, że Weronika mogła usłyszeć jej rozmowę z koleżanką, ale nie bała się tego, jakby specjalnie chciała dać do zrozumienia – ten mężczyzna już dawno nie należy tylko do swojej żony.

Powoli wędrując po skwerze, nie czując twardego podłoża pod nogami i chwiejnie balansując z boku na bok, Weronika rozmyślała nad tym, co usłyszała, ale nie chciała w to uwierzyć. Oni z mężem się kochali.

Nie mógł tak po prostu się zmienić i nagle znaleźć sobie inną. Wszystko musiało mieć rozsądne wyjaśnienie. Na początek Weronika chciała porozmawiać z mężem. Nie wolno było wyciągać pochopnych wniosków, wierząc w absurdalne plotki.

Kto mógł dać gwarancję, że te dziewczyny mówiły prawdę i że nie rozmawiały celowo w taki sposób? A jednak serce nie było spokojne, zbyt ciężko było w środku.

Wystarczająco się przeszła, Weronika pojechała do domu. Była zmęczona, a dobry nastrój całkowicie zniknął, bo absurdalne myśli wypełniły jej głowę, mimo że kobieta starała się ich nie puszczać wolno. Bała się, że wszystko okaże się prawdą.

I co wtedy? Tak długo czekali na tę ciążę. Czy naprawdę zostanie sama z dzieckiem na rękach? Czy będzie musiała nieść ten ciężar wyłącznie na własnych barkach? Czy sobie poradzi, jeśli zostanie bez ukochanego mężczyzny? Oczywiście, że sobie poradzi, ale będzie to zbyt bolesne…

Gdy dotarła do domu, Weronika osunęła się na łóżko. Nawet nie zauważyła, kiedy zasnęła, a obudziło ją dotknięcie czegoś miękkiego przy ciele.

— Przepraszam. Nie chciałem cię budzić, ale wydawało mi się, że zmarzłaś — przeprosił Maksym, siadając obok.

— Już tak późno… Dlaczego nie obudziłeś wcześniej? — zapytała kobieta, opierając się łokciem o materac i lekko podnosząc.

Głowa jej się kręciła. Weronice przez chwilę wydawało się, że wszystko, co usłyszała w biurze męża, było tylko snem, jakąś głupotą, którą należało po prostu wymazać z pamięci.

— Właśnie wróciłem. Dziś było trudne spotkanie, a potem musiałem pojechać do domu partnera, żeby dostarczyć dokumenty do podpisu. Przepraszam. Pisałem do ciebie wiadomość, ale pewnie spałaś.

Weronika zacisnęła dłonie w pięści. Usiadła, opierając plecy o zagłówek łóżka i uważnie spojrzała na męża.

— I jak spędziliście czas w jej domu? — zapytała z żalem w głosie.

— U niej? Właściwie to u niego. Po prostu podpisaliśmy umowę, i tyle.

— Widziałam wszystko. Własnymi oczami. Jak wychodziliście z partnerem z sali spotkań… jak ona nachalnie do ciebie lgnęła. I jak zmęczony wyglądałeś. Co dziwne, nikt więcej nie wyszedł za wami. Tak trudno było wam się dogadać we dwoje? Czy zajmowaliście się czymś innym?

Po twarzy Maksyma przebiegły czerwone plamy. Ochrząknął, przeczyszczając gardło, i pokręcił głową.

— Nie wiedziałem, że przyszłaś.

— Naprawdę? To sekretarka nie przekazała ci obiadu, który przyniosłam? Przywłaszczyła sobie? Jesteście zbyt blisko, skoro mogła się tak zachować.

— Obiad? — zdziwił się Maksym i pokręcił głową. — Nie, nic mi nie przekazała. Po tym, jak odprowadziłem Marinę Andriejewną, wróciłem do sali spotkań i jeszcze długo omawialiśmy trudną kwestię z akcjonariuszami. Ona jest żoną tego partnera, do którego jechałem podpisywać dokumenty.

Teraz nie jest w najlepszej formie, rehabilituje się po operacji, więc wysłał żonę na spotkanie z nami, a dokumenty musiałem podpisać osobiście u niego. Nie rozumiem, dlaczego jesteś zazdrosna. Marina Andriejewna, oczywiście, jest osobą specyficzną, ale między nami nic nie ma i nie może być. A ona po prostu zachowuje się przesadnie przyjaźnie wobec wszystkich.

Weronika nie zamierzała trzymać wszystkiego w sobie. Opowiedziała mężowi o rozmowie jego sekretarki z koleżanką. Maksym wplotł palce w włosy i pokręcił głową.

— Powinienem był od razu to zakończyć, ale myślałem, że moje słowa wystarczą. Maria pracuje u nas od niedawna. Kiedy zaczęła okazywać mi zainteresowanie, od razu powiedziałem, że mam ukochaną kobietę i nie jestem z tych, którzy korzystają z sympatii młodych sekretarek.

Prawdopodobnie nie zrozumiała mnie za pierwszym razem, nie przestawała próbować mnie oczarować. Za każdym razem stanowczo ją upominałem, ale dawałem szansę. Myślałem, że jest głupia i naiwna, że kiedyś się uspokoi. Nie sądziłem nawet, że może posunąć się tak daleko i powiedzieć tyle głupot o mnie. Jutro każę jej napisać wypowiedzenie i opuścić firmę.

Weronika słuchała męża, patrząc mu w oczy, i rozumiała, że nie kłamie. Maksym był równie wstrząśnięty tym, co usłyszał. Zdenerwował się, bo był dla dziewczyny miły, a ona zdecydowała się rozsiewać o nim złe plotki.

Mężczyzna zaproponował żonie, żeby posłuchała jego rozmowy z Marią, żeby nie pozostawały żadne wątpliwości co do jego szczerości. Następnego ranka zadzwonił do żony, odłożył telefon i wezwał sekretarkę.

Dziewczyna zaczęła płakać i prosić o przebaczenie, błagała, by jej nie zwalniać i dać jeszcze jedną szansę. Twierdziła, że Weronika źle zinterpretowała coś, o czym rozmawiały, a potem przyznała, że liczyła przynajmniej na to, że w ten sposób zdobędzie sympatię mężczyzny, który oczarował ją od pierwszego wejrzenia.

— Gdyby żona pokłóciła się z tobą, szukałbyś pocieszenia na boku, a wtedy ja byłabym przy tobie. Przepraszam. Wszystko zrozumiałam i już tak nie zrobię.

— Gdybym pokłócił się z żoną, szukałbym sposobu na pogodzenie się i już nigdy nie dopuścił do podobnej sytuacji, ale nigdy nie szukałbym pocieszenia na boku. Bardzo się myliłaś co do mnie, Mario. Dawałem ci wystarczająco szans. Koniec. Napisz wypowiedzenie i odejdź. Dziś znajdę sobie nową sekretarkę.

Żadne błagalne prośby Marii nie pomogły. Maksym już dawał szansę, ale ona z niej nie skorzystała. Nie zamierzał popełniać tych samych błędów i kłócić się z żoną. Zbyt bardzo kochał Weronikę i nie chciał, aby przez głupie osoby była smutna. Kazał znaleźć do pracy dorosłą sekretarkę, która ma już rodzinę i dzieci, która nie będzie próbowała go oczarować, zajmie się pracą, a nie różnymi głupotami.

Kiedy Maksym wrócił do domu, czekała na niego smaczna kolacja przy świecach. Weronika przeprosiła, że na chwilę dopuściła do siebie myśl o niewierności męża. Przyznała, że dopiero wczoraj dowiedziała się o ciąży, ale nie odważyła się powiedzieć wcześniej. Mężczyzna był szczęśliwy, słysząc takie wieści.

Poprosił żonę, aby więcej przed nim niczego nie ukrywała, nie wymyślała domysłów, tylko od razu mówiła o wszystkim, co ją niepokoi. Oczywiście cieszył się, że żona nie robiła scen i szczerze z nim porozmawiała, ale gdyby rozmowa odbyła się wcześniej, sama mniej by się denerwowała i nie nakręcała emocji.

Małżonkowie mocno się przytulili i obiecali sobie, że odtąd będą rozwiązywać wszelkie nieporozumienia w ten sam sposób, a nie działać pochopnie i kłócić się, wierząc w absurdalne plotki rozsiewane przez złych ludzi.