„Podarowała mieszkanie w centrum” — prawda wyszła na jaw później: jak teściowa postanowiła zabłysnąć na ślubie syna

Teściowa uroczyście wręczyła klucze… do mieszkania, które sprzedała już dawno.

– Zinaido Borysowno, czy pan się wygłupia? Co to za cyrk urządziła pani na naszym ślubie? Podarowała pani pęk kluczy do mieszkania, które sprzedano dwa miesiące temu?

– I co z tego? Nie tylko dałam klucze, ale też kopertę z pieniędzmi. Prześcignęłam wszystkich gości! Twoi krewni patrzyli na mnie z takim zachwytem i szacunkiem!

– A propos, Swieto, nie waż się wygadać, że mieszkanie zostało sprzedane. Nie ośmieszaj mnie!

Swietłana miała szczęście do męża, a jednocześnie pecha do teściowej.

Zinaida Borysowna była damą z kaprysami, a Swieta szczerze jej nie lubiła.

Jednak Zinaida Borysowna odpłacała się synowej tym samym — przy każdym spotkaniu krytykowała żonę syna i zawsze znajdowała powód do przyczepienia się:

– Ten kolor w ogóle ci nie pasuje! Przy twojej sylwetce, Swieto, powinnaś nosić coś obszernego i ciemnego, żeby ukryć wszystkie niedoskonałości, tak powiedzieć.

– Po co nałożyłaś tę obcisłą szmatkę? Wiesz, do czego jesteś podobna? Do gąsienicy!

– Mamo, przestań — od razu powstrzymywał rodzicielkę Maksim — ile można? Ile razy już z tobą o tym rozmawiałem?

Swieta w tym czasie przechodziła leczenie hormonalne, więc nieco przytyła. Bądź delikatniejsza!

– A ja co? Mówię prawdę — od razu rzucała swoją koroną frazę Zinaida Borysowna — jeśli twojej żonie nie pasuje taki fason. Naprawdę tego nie widzisz?

Przez pierwsze parę lat po ślubie Swiecie było bardzo trudno; brakowało jej odwagi, by się sprzeciwić matce męża.

Później młoda kobieta wykształciła w sobie pancerz i przestała reagować na ataki Zinaidy Borysowny.

Teściowa zaczęła popisywać się już w dniu ślubu, kiedy nadszedł jej moment i prowadzący wręczył mikrofon mamie pana młodego.

Zinaida Borysowna wyjęła spod stołu piękną aksamitną poduszeczkę, na której leżał pęk kluczy. Swieta od razu poczuła, że coś jest nie tak, i szturchnęła męża w bok:

– Co ona zamierza zrobić? Co to za klucze?

– Nie wiem — cicho odpowiedział Maksim — może chce podarować nam swój domek letniskowy?

W rzeczywistości Zinaida Borysowna wśród głośnych braw wszystkich obecnych wygłosiła wzruszający toast i podarowała młodym mieszkanie.

– Dwupokojowe! W centrum! Bądźcie szczęśliwi, moje dzieci. Zróbcie sobie własne gniazdko.

Maksim prawie spadł z krzesła — od razu domyślił się, o co chodzi. Mieszkanie rzeczywiście należało do Zinaidy Borysowny, tylko że sprzedała je na kilka miesięcy przed ślubem syna.

Okazało się więc, że nowożeńcy stali się właścicielami kluczy do mieszkania, które teraz należało do obcych ludzi.

Swieta, gdy Maksim wyjaśnił jej istotę sytuacji, nie wytrzymała. Odprowadziła teściową na bok i urządziła jej reprymendę.

Zinaida Borysowna obraziła się na synową i przez cały miesiąc nie rozmawiała z nią.

Młodzi sami kupili mieszkanie na kredyt hipoteczny. Pracowali bez wytchnienia, by jak najszybciej spłacić bank.

Kiedy wprowadzili się do nowego, w pełni wyremontowanego mieszkania i trochę się tam zadomowili, postanowili kupić samochód.

Tu znów wtrąciła się Zinaida Borysowna:

– Kupcie samochód, a ja wam podaruję garaż. Będziecie mnie tym wozić za sprawy. Oczywiście tylko w weekendy, pracy nie zamierzam wam przeszkadzać.

– Co, jak ostatnim razem? — zmrużyła oczy Swietłana — po prostu klucze podarujesz?

– Uspokój się! Nie możesz zapomnieć dnia ślubu? Minęło już sześć lat. Nie, naprawdę podaruję garaż, wszystko uczciwie.

Maksim, wybierz czas. Pojedźmy do notariusza, żeby potem nie było do mnie żadnych pretensji. Od razu wszystko sformalizuję.

Swieta wtedy pomyślała, że teściowa wcale nie jest taka zła. Tak, kłótliwa, awanturnicza, ale nie chciwa. Garaż naprawdę stał się własnością Maksima.

Kupili samochód i jeszcze raz podziękowali Zinaidzie Borysownej za tak hojny prezent.

Dla Swiety prezent okazał się problematyczny dopiero po trzech latach.

Po pogrzebie matki Swieta postanowiła sprzedać jednopokojowe mieszkanie, które odziedziczyła.

Zinaida Borysowna, dowiedziawszy się o tym, natychmiast zwróciła się do synowej z prośbą:

– Swieto, słyszałam, że sprzedajesz swoje dziedzictwo? Bardzo w porę! Zauważyłam tu dla siebie mały, ale przytulny domek letniskowy. Jest i ogródek, i sad! Czas chyba, żebym przyzwyczaiła się do ziemi.

Swieta od razu zrozumiała, o co teściowa chodzi:

– Przepraszam, Zinaido Borysowno, ale nie mogę uczestniczyć w zakupie działki dla pani. Gdyby nie poważne problemy zdrowotne, nie sprzedawałabym mieszkania rodziców.

Wiecie przecież, że z Maksimem bardzo chcemy mieć dzieci, i robię wszystko, by zostać matką. Postanowiliśmy zrobić IVF, i właśnie na to pójdą pieniądze ze sprzedaży mieszkania.

– A z dziećmi, Swieto, można poczekać. Ale moja działka nie będzie czekać! Myślisz, że nie znajdą się klienci? Kupią ją lada dzień!

Wy z waszymi procedurami sobie poradzicie, a pieniądze mi oddajcie. Bardzo chcę ten domek!

Swieta odmówiła teściowej, a Zinaida Borysowna zwróciła się do syna.

– Maksim, co to ma być? Tyle dobra zrobiłam twojej żonie, a ona ignoruje moje prośby!

– Mamo, a ja co mam do tego? Nie mam nic wspólnego z tym mieszkaniem, więc nie mogę nim dysponować. A pieniądze naprawdę są nam potrzebne.

Wiem doskonale, że w tej roli letniczki pobawisz się przez kilka miesięcy, zimą nie będziesz chciała sprawdzać swoich posiadłości, zrzucisz obowiązki na mnie.

Potem zacznie się wiosenne pielgrzymowanie, w weekendy od kwietnia do czerwca nie będę miał wolnego. Prawda, mamo?

Po co ci ta działka? Jesteś mieszkanką miasta, długo nie będziesz się bawić w ziemię. Nie chcę się kłócić, ale w tej sprawie popieram Swietę!

Zinaida Borysowna obraziła się. Bardzo chciała stać się właścicielką małej działki, więc wymyśliła sposób, jak wyjść z sytuacji.

Sprytna emerytka zjawiła się w mieszkaniu u synowej i syna i oznajmiła:

– Oddawajcie pieniądze za garaż!

– Jakie pieniądze, mamo? Przecież nam go podarowałaś!

– A teraz zmieniłam zdanie — wrzasnęła Zinaida Borysowna — przyszedłam do was po dobroci, pomogłam wam, zaoszczędziłam wam wtedy pieniądze. A wy jak mnie wynagrodziliście?

Albo przepisywujcie garaż z powrotem na mnie i go sprzedam, albo dawajcie pieniądze. To moje ostatnie słowo!

Swieta wtrąciła się do konfliktu:

– Zinaido Borysowno, umowa darowizny nie działa wstecz, nie można jej cofnąć. A jeśli Maksim odmówi ponownego przepisania na panią? Co wtedy zrobisz?

– Pójdę do sądu, zmuszę go do alimentów, ośmieszę przed wszystkimi przyjaciółmi i rodziną! Opowiem, jak zostawił matkę bez majątku! Nie powtarzam dwa razy: albo garaż, albo pieniądze.

Swieta się rozzłościła i ostatecznie oddała teściowej pieniądze.

Kiedy zadowolona Zinaida Borysowna szykowała się do wyjścia, Swieta nagle zażądała:

– Napiszcie pokwitowanie, że nie będziecie mieli już wobec nas żadnych roszczeń i nie będziesz się czepiać Maksima w sprawie garażu!

– Co ty, jeszcze czego — oburzyła się Zinaida Borysowna — dlaczego miałabym pisać jakieś pokwitowania? Moje słowo ci nie wystarczy?

– Nie wystarczy! Zinaido Borysowno, pisz. Znam panią! Daj, daj, czekam.

Z wyglądem obrażonej niewinności Zinaida Borysowna napisała kilka linijek na kartce, podpisała i rzuciła pokwitowanie na stół:

– Mojej nogi więcej w tym domu nie będzie — zagroziła Swietłanie teściowa — dopóki mi się nie przeprosisz.

Tak właśnie wiedziałam, że przyjmuję do rodziny kogoś, kto będzie wtyką! Pamiętaj, opowiem wszystko Maksimowi, zadzwonię do niego już teraz. Kiedy wróci z delegacji, nie będzie ci wesoło!

Na syna i synową Zinaida Borysowna była obrażona tylko przez kilka miesięcy. Kiedy stała się właścicielką działki, całkowicie oddała się nowemu zajęciu — w każdą sobotę dokładnie o 7 rano dzwoniła do syna i domagała się:

– Zawieź mnie na działkę!

Początkowo Maksim zgadzał się, wstawał wcześnie, podjeżdżał samochodem po matkę i zawoził ją na działkę, a potem jeszcze przez pół dnia porządkował teren.

Mężczyźnie szybko znudziło się takie działkowe życie w weekendy, więc Maksim zaczął ignorować matkę — w piątek włączał w telefonie tryb samolotowy i nie wyłączał go aż do poniedziałkowego rana.

Gdy Zinaida Borysowna zorientowała się, że syn się przed nią ukrywa, zaczęła w soboty przyjeżdżać do nich ze Swietą do mieszkania:

– Maksim, wstawaj! — krzyczała emerytka, stojąc w progu i patrząc na zaspany syna, który otwierał jej drzwi — już dawno czas jechać!

Dlaczego każesz mi tu ciągnąć się z torbami? Dlaczego telefon jest wyłączony?

Maksim długo nie wytrzymywał:

– Mamo, zostaw mnie w spokoju! Wytłumaczyłem ci już, że nie zamierzam być twoim prywatnym kierowcą.

Pracuję po 12 godzin, sobota i niedziela to mój legalny weekend, chcę w pełni odpoczywać, a nie ganiać z tobą na działkę!

A telefon wyłączam specjalnie, żebyś mi nie dzwoniła!

– Rzeczywiście, Zinaido Borysowno — Swieta też była niezadowolona z wizyt teściowej — jeśli lubisz grzebać w ziemi, proszę bardzo, nikt ci tego nie zabrania.

Nas z Maksimem zostawcie w spokoju, nie jesteśmy fanami działkowego wypoczynku, w sobotę chcemy po prostu się wyspać! Naprawdę tego nie rozumiesz?

– A ja, wydaje mi się, konkretnie o nic cię nie prosiłam — od razu przyjęła pozę Zinaida Borysowna — czemu się wtrącasz? To nasze relacje z synem, poradzimy sobie bez ciebie!

– Mam tego dość, Zinaido Borysowno, zmęczyłam się wami. Wyraźnie nie rozumiecie słów. Proszę, przestańcie przychodzić tutaj bez zaproszenia. Nie zmuszajcie mnie do podejmowania drastycznych środków!

– Jakich drastycznych? — wrzasnęła Zinaida Borysowna — a to nie ty, kochanie, nastawiasz mojego syna przeciwko mnie?

Ostatnio Maksim nawet przestał do mnie dzwonić, w ogóle się nie kontaktujemy. Pewnie też dołożyłaś do tego rękę?!

Afera była koszmarna. Zinaida Borysowna swoimi wrzaskami doprowadziła Swietę do szału, która, chwytając teoretycznie nie do uniesienia torby, wyrzuciła je na klatkę schodową i następnie wypchnęła teściową.

Maksim nie wtrącał się do konfliktu:

– Trochę ostro z nią postąpiłaś — skarcił żonę Maksim, kiedy Swieta zamykała drzwi za teściową — może mogłaś jakoś łagodniej?

– Dokładnie tydzień później sytuacja się powtórzy — westchnęła Swieta — niestety, Maksim, twojej mamy nic nie ruszy. Szczerze mówiąc, zmęczyłam się nią! Obawiam się, że wkrótce będziemy musieli się przeprowadzić!

Zinaida Borysowna obraziła się na synową, z synem też długo nie rozmawiała.

Pierwszy krok do pojednania zrobił Maksim — porozmawiał z rodzicielką i poprosił, by więcej nie wtrącała się w jego życie prywatne.

Zinaida Borysowna utrzymuje relacje tylko z synem, rozmawiają przez telefon, Maksim ją odwiedza.

Z synową emerytka stara się nie spotykać, a Swieta jest z tego zadowolona. Życie bez regularnej ingerencji teściowej stało się znacznie lepsze.