Pochwała jako odzwierciedlenie duszy. Kto daje innym, ten sam się wzbogaca

Prawdziwe bogactwo człowieka nie mierzy się stanem konta ani prestiżem, lecz tym, co potrafi dostrzec i dać innym. Ten, kto coś posiada – piękno, talent, siłę czy dobroć – potrafi zauważyć te cechy także u innych. I nie tylko je dostrzega, ale także potrafi je szczerze pochwalić.
Ludzie piękni nie boją się chwalić urody innych. Wiedzą, że cudzy blask nie odbiera im ich własnego. Utalentowani dostrzegają zdolności bliźnich i potrafią je docenić. A gdy spotkają kogoś jeszcze zdolniejszego, nie czują zazdrości – lecz podziw i szacunek. Często właśnie oni starają się wspierać tych, których talent przewyższa ich własny.
Silni z uznaniem mówią o odwadze i cierpliwości innych, bo znają cenę, jaką płaci się za wytrwałość. Szlachetni chwalą hojność i wielkoduszność bliźnich – wartości, które noszą również w sobie.

Ludzie dobrzy potrafią dostrzec dobro niemal we wszystkim. Ich pochwała nie wynika z obowiązku czy kalkulacji, lecz z czystej potrzeby serca. Bo umiejętność szczerze kogoś pochwalić jest dowodem wewnętrznego bogactwa. Pokazuje, co sami nosimy w sobie.
Pochwała to lekarstwo na gorycz codzienności. Rozdają je ci, którzy mają pełne serce – i chętnie się nim dzielą. Wystarczy posłuchać czyichś słów, by zrozumieć, z kim mamy do czynienia. Ciepłe, bezinteresowne komplementy świadczą o duszy pełnej światła.
A słowa pełne złości i zazdrości? Te zazwyczaj padają z ust ludzi duchowo ubogich. Nie mają w sobie nic, co mogliby dać innym – dzielą się więc tym, co ich przepełnia: frustracją i gniewem. Życie z takim „bagażem” jest ciężkie i pozbawione smaku. To trucizna, nie pokarm.

Jeśli w ciągu dnia powiedziałeś chociaż jedno dobre słowo, jeśli pochwaliłeś kogoś z serca – wymieniłeś się energią ze światem i ludźmi. I tym samym pomnożyłeś swoje własne bogactwo: piękno, inteligencję, talent, dobroć… Bo kto daje – ten zawsze dostaje więcej.